Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x

Aktualności

Gibała musi sprostować wypowiedź o dyrektorze szkoły

Gibała musi sprostować wypowiedź o dyrektorze szkoły

09.10.2018

Łukasz Gibała po decyzji sądu musi sprostować swoją wypowiedź dotyczącą byłego dyrektora krakowskiej szkoły Artura Ławrowskiego. Kandydat na prezydenta Krakowa zapowiada odwołanie od wyroku.

Gibała został pozwany przez komitet Jacka Majchrowskiego w trybie wyborczym. Poszło o jego wypowiedź na wrześniowej konwencji. Prezentując swoich kandydatów do rady miasta Gibała przedstawiał m.in. Artura Ławrowskiego mówiąc: – Mamy byłego dyrektora szkoły, który był tak świetnym dyrektorem, że kiedy urzędnicy Majchrowskiego go odwołali, rodzice protestowali pod magistratem, a dzieciaki odwołały doroczne przedstawienie.

Na te słowa zareagowali przedstawiciele komitetu Jacka Majchrowskiego, podkreślając, że “wbrew twierdzeniom pana Gibały, Artur Ławrowski nie został odwołany przez urzędników. Wygasła mu umowa, a na powierzenie obowiązków dyrektora nie zgodził się kurator”.

Sąd podzielił tę argumentację powołując się m.in. na definicję słowa „odwołać” oraz ustawę o systemie oświaty, która określa kwestie związane z odwołaniem dyrektora szkoły.

W efekcie Gibała w ciągu 24 godzin od prawomocnego orzeczenia ma zamieścić na pierwszej stronie „Gazety Wyborczej” sprostowanie. Nie musi jednak wpłacać 20 tysięcy złotych na cel społeczny, czego również domagał się komitet Majchrowskiego.

Łukasz Gibała zapowiedział dziś, że odwoła się od tego wyroku do sądu apelacyjnego.

Jedyny kandydat

Artur Ławrowski jeszcze do niedawna był dyrektorem Zespołu Szkół Ogólnokształcących Integracyjnych nr 7 w Krakowie. W czerwcu ubiegłego roku, w związku z mijającą kadencją po raz kolejny wystartował w konkursie na dyrektor swojej szkoły. Był jedynym kandydatem. Okazało się jednak, że wyróżniająca ocena pracy, doskonała opinia w środowisku, dyplomy dwóch uczelni, wsparcie ze strony rodziców uczniów i nauczycieli to za mało, by wygrać konkurs na szefa szkoły, którą kieruje się od kilkunastu lat.

Podczas konkursu o dalszych losach Ławrowskiego miała zdecydować 12-osobowa komisja konkursowa w składzie: dwoje przedstawicieli rady pedagogicznej, dwoje przedstawicieli rady rodziców, troje przedstawicieli kuratorium oświaty, dwoje przedstawicieli Wydziału Edukacji (w tym Mariola Jezuita jako przewodnicząca), po jednym przedstawicielu rady dzielnicy, ZNP i Solidarności.

Kto za, kto przeciw?

Konkurs pozostał nierozstrzygnięty. Wyniki głosowania są tajne. Można się jedynie domyślać (co pokazują późniejsze wydarzenia), że przeciw Ławrowskiemu zagłosowało troje reprezentantów kuratorium oświaty i jeden przedstawiciel Wydziału Edukacji, druga osoba z wydziału prawdopodobnie wstrzymała się od głosu. Za Ławrowskim byli z kolei przedstawiciele rady rodziców ze szkoły, nauczyciele, przedstawiciel ZNP oraz przedstawiciel rady dzielnicy. Do zwycięstwa dyrektor potrzebował jeszcze tylko jednego głosu. I wówczas zaczęły dziać się cuda.
Okazało się, że na jednej z kart ktoś zakreślił jednocześnie dwa okienka - jedno przeciw Ławrowskiemu (stawiając w nim krzyżyk), a drugie za (stawiając kropkę). Komisja uznała, że taki głos jest nieważny, ale zaraz potem zaliczyła go jako głos ... przeciwko dyrektorowi.

To spowodowało, że głosowanie zakończyło się wynikiem 6 do 6, a więc dyrektor Ławrowski nie uzyskał bezwzględnej większości głosów i konkurs pozostał nierozstrzygnięty.

Musiał przegrać

Gdyby kontrowersyjna karta, uznana za nieważną, nie została w ogóle wzięta pod uwagę, wówczas Ławrowskiemu do zwycięstwa wystarczyłoby 6 głosów. Tak się jednak nie stało. Zofia Drobniak z ZNP (członek komisji) jest przekonana, że wynik konkursu był z góry ukartowany.

- Ławrowski miał przepaść - mówi Drobniak.

A inny członek komisji dodaje: - Już podczas przesłuchania kandydata było wiadomo, że przedstawiciele kuratorium szukali pretekstu, by nie poprzeć Ławrowskiego, zarzucali mu m.in., że nie ma przygotowania pedagogicznego. Ustalono, że dyrektor ma przegrać i robiono wszystko, by tak się stało.

Kurator nie chce Ławrowskiego

Prezydent Jacek Majchrowski chciał skorzystać ze swoich uprawnień i powierzyć Ławrowskiemu dalsze kierowanie szkołą poza konkursem. Na to jednak nie zgodziła się Barbara Nowak, małopolska kurator oświaty.

W piśmie przesłanym do urzędu miasta nie podała jednak żadnych merytorycznych argumentów przeciwko Ławrowskiemu, a jedynie dopatrzyła się uchybień formalnych w przeprowadzonym konkursie. Dyrektor zapomniał dopisać do oświadczenia o niekaralności trzech słów, że oprócz postępowania karnego nie toczy się przeciwko niemu postępowanie dyscyplinarne. Komisja dopuściła go jednak do udziału w konkursie, co powinno zamknąć sprawę. Barbara Nowak była jednak innego zdania.

Wiceprezydent donosi na rodziców

Miasto nie chciało iść na wojnę z kurator oświaty i godząc się z jej decyzją zaproponowało Ławrowskiemu inną posadę: stołek wicedyrektora SP nr 117. Na to jednak Ławrowski się nie zgodził, zaznaczając, że propozycję miasta odbiera jako próbę zamknięcia mu ust i uciszenia protestujących rodziców i uczniów, którzy kilka razy demonstrowali pod magistratem, a nawet chcieli zorganizować strajk szkolny, polegający na nieposyłaniu dzieci do szkoły. Ta sprawa skończyła się na policji z zawiadomienia wiceprezydent miasta Katarzyny Król, która uznała, że zapowiedzi rodziców to “publiczne nawoływanie do nieposłuszeństwa”. Policja zajęła się wówczas sprawą, ale po kilku tygodniach ją umorzyła.

Mąż kurator obraża

Przy okazji całego zamieszania oliwy do ognia dolał też mąż kurator oświaty Ryszard Nowak, dyrektor XII LO w Krakowie, który na swoim FB zarzucił Ławrowskiemu, że jest “pederastą, który w wieku 60 lat zostawił żonę i dwoje dzieci dla młodszego kochasia”?

- To bzdura - bronił się Ławrowski. - Poza tym mam troje dzieci.

Za swoją wypowiedź Nowak nie poniósł żadnych konsekwencji.

Anna Kolet-Iciek

Dodaj komentarz

made in osostudio